Sztuczna opalenizna zimą? TAK! Ale bez TYCH błędów w aplikowaniu brązującego balsamu!

Mówimy im wszystkim stanowcze: NIE! (Też je popełniasz?)

W okresie jesienno-zimowym nasza skóra nie wygląda dobrze. Po wakacyjnej opaleniźnie nie ma już  śladu, za to na kilometr bije od nas bladością. Takie ciało nie prezentuje się zbyt atrakcyjnie, same przyznacie. Do wiosny jest jeszcze długa droga, więc trzeba sięgnąć po jakiś inny sposób przywracający naszej skórze dawną świetność - brązowy odcień i połysk. Z czego możemy skorzystać? Mamy trzy rozwiązania: solarium, opalanie natryskowe i kosmetyki, nadające pożądany efekt. Te dwa pierwsze od razu odrzucamy - lampy są bardzo szkodliwe, a opalanie natryskowe? Szkoda pieniędzy - lepiej oszczędzać na fajny gwiazdkowy prezent dla bliskiej osoby lub wypad na narty w czasie ferii. Na szczęście mamy jeszcze trzecią propozycję - a co więcej, łączy ona w sobie dwie ważne cechy: wiąże się z niewielkim wydatkiem i jest w 100% bezpieczna dla skóry. Balsam brązujący powinien teraz znaleźć się w szafce każdej z nas. Namawiamy was do zadbania o siebie, ale jednocześnie przestrzegamy przed kilkoma błędami, które nagminnie popełniamy. Aplikacja samoopalacza nie jest tak prosta jak smarowanie ciała transparentnym balsamem. Co na ogół robimy nie tak jak należy?

 

 

 

 

fot. iStock

Czytaj także

Dodaj komentarz do galerii: Sztuczna opalenizna zimą? TAK! Ale bez TYCH błędów w aplikowaniu brązującego balsamu!
Inne artykuły