Za co tak bardzo kochamy Anię Lewandowską?

Internauci pałają do niej nienawiścią, a dla nas Lewa jest prawdziwą ikoną. Mamy zresztą ku temu kilka twardych powodów.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz zobaczyłam Anię Lewandowską. Byłam wtedy na I. roku studiów, od zaledwie miesiąca mieszkałam w Warszawie i w wyniku pewnego zbiegu okoliczności trafiłam na nagranie programu Kuby Wojewódzkiego, emitowanego przez telewizję TVN. Było to, rzecz jasna, dość emocjonujące przeżycie. Gośćmi w programie byli wtedy: Liroy i mistrzyni świata w karate tradycyjnym, partnerka piłkarza polskiej reprezentacji, na co dzień zdobywającego tytuły w Bundeslidze, Roberta Lewandowskiego - Ania. To był początek wielkiego szału na Lewandowskich. Sławę w szczególności zdobywał wtedy Robert, a Ania była jego najwierniejszym kibicem. Niewiele jednak o niej wiedziałam. Z perspektywy czasu bardzo cieszę się, że to właśnie ona była stanęła wtedy w ogniu pytań Wojewódzkiego. Zrozumiałam bowiem wtedy, że Ania nie jest jedynie partnerką genialnego piłkarza, ale przede wszystkim równie doskonałym sportowcem i wspaniałą kobietą. 

Pamiętam, że prowadzący wciąż powielał pytania na temat Lewego, jego upodobań i nawyków, zaś Ania szybko je ucinała, dając do zrozumienia, że przyszła tu jako Ona, Ania Lewandowska, a nie partnerka Roberta. To mi bardzo zaimponowało. I imponuje do dzisiaj. 

Właściwie, Lewandowska daje coraz więcej powodów ku temu, aby zwyczajnie ją obserwować, słuchać, co ma do powiedzenia, a potem się inspirować.

>>>

 

https://www.instagram.com/annalewandowskahpba/

 

Dodaj komentarz do galerii: Za co tak bardzo kochamy Anię Lewandowską?

Czytaj także

Inne artykuły