Bella Hadid wyjaśnia dlaczego nigdy nie zobaczymy jej uśmiechniętej na ściankach

Ponura mina to jej znak rozpoznawczy. Nie bez powodu.

Coraz rzadziej mówi się o niej: młodsza siostra Gigi. Bella zdążyła już udowonić, że w pełni zasługuje na swoje własne nazwisko. Nikt nie ma wątpliwości, że modelka już na dobre rozgościła się w showbiznesie. Pracę w modelingu rozpoczęła trzy lata temu, kiedy to podpisała kontrakt z agencją IMG Models. Debiut miał miejsce na pokazie marki Desigual na wrześniowym Fashion Weeku w Nowym Jorku. Od tamtej pory do jej CV wskoczyły takie pozycje jak współpraca z Balmain, Tomem Fordem, Dianą von Furstenberg, Tommym Hilfigerem, Marc'iem Jacobsem, Jeremym Scottem. Oczywiście jej kariera z każdym dniem nabiera tempa -  na swoim koncie ma dużo więcej zasług. Przykłady? Burberry, Moschino, Bottega Veneta, Chanel i wiele innych. Oprócz tego, rzecz jasna, stały udział w Fashion Weekach i sesje dla prominentnych magazynów modowych z Vogue'iem  na czele.

Jest jednak coś, z czym kojarzymy Bellę najbardziej. Gwiazda słynie bowiem z charakterystycznej miny. W języku angielskim jest na nią osobne określenie, ale nie zacytujemy go, gdyż jest niecenzuralne. Kiedyś nawet jej niezadowolenie wywołało w social mediach prawdziwy pożar. I całkiem zabawne, że była w nie zamieszana... nasza Jessica Mercedes!

 

>>>

 

 

 

 

 

fot. FameFlynet

Dodaj komentarz do galerii: Bella Hadid wyjaśnia dlaczego nigdy nie zobaczymy jej uśmiechniętej na ściankach

Czytaj także

Inne artykuły