„POPEŁNIŁEM CHYBA WSZYSTKIE GRZECHY” - ROZMOWA ZE ZBIGNIEWEM WODECKIM

To jedna z największych polskich gwiazd lat 70. ubiegłego stulecia. O ile jego koledzy-artyści z tamtych czasów zostali w tyle albo nagrywają płyty, które mało kogo interesują, Zbigniew Wodecki, otwarty na nowe doświadczenia, wrócił do pierwszej ligi.

Ze Zbigniewem Wodeckim najlepiej umówić się w porze lunchu. Wtedy jest szansa, że głodny, przycupnie na chwilę, zamówi zupę, a jak dobrze pójdzie, to i drugie, i miedzy jednym siorbnięciem a drugim znajdzie czas na rozmowę. Bo Wodecki nieustanie od lat jest w pędzie. Przemierza Polskę wzdłuż i wszerz, najchętniej własny samochodem. Męczy go to i wkurza, ale... siedzenie w domu męczy go i wkurza bardziej. Król anegdot i dowcipów. O każdym ma coś do powiedzenia, bo chyba z każdym już występował.

Esquire: Będzie Pan odbierał platynową płytę za album „1976: A Space Odyssey” nagrany z Mitch and Mitch. Gratuluję.

 

Zbigniew Wodecki: Śmieszne, nie? Przecież to było zrobione 40 lat temu, a dopiero teraz ktoś zwrócił na to uwagę. To nie moja wina. Ale wie pani co? Ja już bym tego nie napisał. Wypaliłem się. Siadam do fortepianu i mi się nie chce.

 

ESQ: Czego się panu nie chce?

 

ZW: Komponować mi się nie chce. Jest tyle fantastycznej muzyki, tylu fantastycznych instrumentalistów, ja już swoje w życiu napisałem, teraz odcinam kupony. Nic lepszego niż „Sobą być”, „Płacimy”, „Bach” czy „Izolda” nie napiszę. Nie ma co cisnąć na siłę, przecież sukces to i tak kwestia przypadku. Najważniejsze to robić coś fajnego, co nas kręci, co się nam podoba. Bes stresu, niespania po nocach. Sukces przyjdzie. Bardziej niż wtedy, kiedy się tak ciśnie, skrobie.

 

 

ESQ: Ale jest pan otwarty, zgodził się pan nagrać płytę z młodymi chłopakami, których pan nie znał.

 

ZW: Połaskotali moją próżność, narcyzm, który każdy ma w sobie. Ale ja się tego bardzo bałem. Przecież 40 lat temu, kiedy nagrałem tę płytę, nie odniosła sukcesu. I co, przeżywać porażkę drugi raz? Ale okazało się wielkie bum, Wodecki odkryty na nowo, bo nagrał płytę sprzed 40 lat! Duże zaskoczenie, jestem wdzięczny chłopakom, że mnie do tego poniekąd zmusili. Bałem się jak na maturze. I zdziwiony jestem, bo tu Fryderyk, złoto, platyna. I przecież to zdziwienie mam coraz głębsze zmarszczki na czole.

 

ESQ: Ma pan muzyczną intuicję?

 

ZW: Nie. Wszystko, co sobie wcześniej wyobrażałem, układało się odwrotnie. Poza tym ja się odwrotnie widzę i słyszę. Może dlatego nie lubię się oglądać i słuchać. Zazwyczaj się sobie nie podobam. I nie jest to kokieteria.

 

ESQ: Mówi pan jak dziewczyna.

 

ZW: Ale jednak jestem chłopczykiem i będę się przy tym upierał. 

 

 

Cała rozmowa Anny Rączkowskiej ze Zbigniewem Wodeckim ukazała się w najnowszym, majowo-czerwcowym, numerze Esquire.

Dodaj komentarz do galerii: „POPEŁNIŁEM CHYBA WSZYSTKIE GRZECHY” - ROZMOWA ZE ZBIGNIEWEM WODECKIM

Czytaj także

Inne artykuły
  • Ile kosztują dżinsy, które noszą gwiazdy?
  • Oto najbardziej stylowi mężczyźni 2015! Który jest Twoim faworytem?