Boom na koreańskie kosmetyki rośnie w siłę. Które są warte naszej uwagi, a które... kompletnie nie?

Co warto zapożyczyć z pielęgnacji Koreanek, a co w przypadku Europejek najzwyczajniej się nie sprawdzi?

O koreańskich kosmetykach i sposobach pielęgnacji mówi się  już od kilku lat, ale w ostatnim czasie zrobiło się na ten temat naprawdę głośno. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu dostęp w naszym kraju do azjatyckich produktów był mocno ograniczony. Niedawno się to zmieniło, głównie za sprawą SEPHORY. Drogeria wprowadziła do sprzedaży większość koreańskich marek, takich jak np. TONY MOLY, SKINFOOD, Erborian, Dr. Jart+ czy Too Cool For School (swoją drogą, co za genialna nazwa!). Kiedyś mogłyśmy o nich jedynie usłyszeć - na Youtube.

Tak, zauważyłam, że trend na koreańską pielęgnację przybrał ostatnio gigantyczne rozmiary. A skoro panuje istny szał, to znaczy, że warto się temu przyjrzeć. Koreanki słyną z idealnej cery. Zawsze jest ona jasna, promienna i pozbawiona wyprysków. Muszą więc stosować jakieś świetne triki. Z drugiej strony, pamiętajmy, że tamtejszy klimat i uwarunkowania genetyczne są zupełnie inne, a to oznacza, że pewne rzeczy po prostu się u nas nie sprawdzą. Postanowiłam, że dokładnie przeanalizuję azjatyckie sposoby pielęgnacji i porównam je z naszymi, nie zapominając o kontekście geograficznym i kulturowym. Przeczytałam też kilka fachowych książek (polecam szczególnie `50 mitów o urodzie`) i artykułów, i mam dla was ciekawe wnioski.

Koreańskie rozwiązania są genialne, jeśli zależy wam na   r o z j a ś n i e n i u   cery. Sprawieniu, że będzie gładka i promienna. To właśnie na tych działaniach skupiają się Azjatki. Dbają o siebie w taki sposób, by  nadać skórze zdrowego blasku i efektu nieskazitelności. I jak widać, ich metody dają świetne rezultaty, i z pewością są warte wypróbowania również przez nas. Natomiast jeżeli zastanawiacie się czy nie kupić czegoś na zmarszczki, stanowczo odradzam - kosmetyki o takim przeznaczeniu nie są skuteczne. Z tej prostej przyczyny, że skóra Azjatek jest tak uwarunkowana genetycznie, że ten problem dotyka je w bardzo małym stopniu, a pierwsze objawy są widoczne dużo później niż na twarzach Europejek.

Nie jest tajemnicą, że podstawą kosmetyków koreańskich są składniki roślinne i naturalne. Poznałam 5, które sprawdzą się także w naszym przypadku. Mało tego, dadzą olśniewające rezultaty!

 

 

 

 

 

 

fot. redakcja

Dodaj komentarz do galerii: Boom na koreańskie kosmetyki rośnie w siłę. Które są warte naszej uwagi, a które... kompletnie nie?

Czytaj także

Inne artykuły
  • Sposób na młodą cerę? Poznaj cudowne właściwości spiruliny w kosmetyce!
  • Czy za pomocą makijażu rzeczywiście możemy zakryć wszelkie niedoskonałości?