Testowanie redakcji - manicure tytanowy!

Czy warto na taki postawić? Czy jest długotrwały? Jakiego efektu należy się spodziewać? Odpowiedzi na te, jak i inne pytania, znajdziecie w naszym artykule!

Kiedy usłyszałam o manicure tytanowym, nie wiedziałam, czego się spodziewać i – oczywiście – poprosiłam o podpowiedź „wujka Google”. Z setek filmików i tekstów nie wynikało tak naprawdę nic przydatnego klientce – opis technologii, reklamowe hasła zachęcające do wykonania manicure i tyle. W mojej głowie zostało tylko to, że to manicure z proszku. Kiedy szłam na zabieg, nie wiedziałam więc zupełnie, czego się spodziewać, może dlatego podeszłam do sprawy sceptycznie. Dodatkowo moje paznokcie po zimie, od stukania cały czas w klawiaturę komputera były słabe, krótkie i niezbyt piękne, uznałam, że nic im już nie zaszkodzi, więc trzeba przeprowadzić test i umówiłam się do salonu SNS Manicure na warszawskim Ursusie.

Manicure tytanowy wyróżnia się spośród wszystkich technologią – kolor nakładany jest za pomocą specjalnego pudru. Puder nakłada się na bazę przypominającą bezbarwny lakier, dlatego możliwe jest także przedłużanie paznokci – z której to opcji z chęcią skorzystałam.

Cały zabieg polega na nakładaniu bazy trzymającej puder i pudru. Co można zauważyć od razu – żaden ze składników manicure nie ma zapachu, nie ma więc konieczności dłuższego siedzenia z głową przekrzywioną na bok (dla mnie zapach lakieru bywa bardzo męczący).

Na reklamach tej metody można znaleźć adnotację, że cały zabieg trwa około 40 minut. Jest to prawda, choć w moim przypadku wraz  przedłużaniem i ploteczkami trwało to około godziny. Manicurzystka w tym czasie usunęła skórki, wyrównała płytkę paznokcia, przedłużyła paznokcie i nałożyła 4 warstwy pudru i pokryła wszystko top coatem. Efekt widzicie na zdjęciach. Żeby jednak test był wiarygodny, postanowiłam napisać go po dwóch tygodniach od nałożenia manicure. Pierwsze wrażenie bowiem często może szybko zniknąć.

W tym przypadku jednak jest inaczej. Przez dwa tygodnie przy normalnym używaniu dłoni – zmywanie naczyń, praca na komputerze, sprzątanie, zahaczanie rękoma i paznokciami o różne obiekty, drapanie różnych przedmiotów  - efekt jest niezmieniony – nie ma żadnych odprysków, a lakier wciąż jest błyszczący, jak pierwszego dnia. Manicure trzyma się świetnie. Istotne jest także to, że w przypadku przedłużania paznokci za pomocą manicure tytanowego efekt jest bardzo naturalny. Sztuczna część paznokcia jest odpowiedniej grubości i nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu.

Co jeszcze zasługuje na uwagę to efekt przedłużenia. Nawet bez kolorowego pokrycia przedłużone paznokcie wyglądają ładnie. Są naturalne, dodatkowa ich część nie wydaje się doczepiona sztucznie, swobodnie można by je nosić bez pokrycia kolorowym pudrem.

Jedynym mankamentem są odrosty – po dwóch tygodniach faktycznie widoczne. Dla mnie jednak jest to efekt działania baz i pudrów – producent podaje bowiem, że manicure tytanowy wyróżnia się odżywczym działaniem na płytkę paznokcia, wzmocnieniem jej i odżywieniem paznokci. Być może moje paznokcie zareagowały szalonym wzrostem, ponieważ w ciągu dwóch tygodni odrosły o około 7 milimetrów. Z ubytkami spowodowanymi rośnięciem paznokci należy jednak liczyć się w przypadku każdego manicure.

Do zdjęcia manicure użyto frezarki – piłowanie było bezbolesne i trwało około 20 minut. Paznokcie po zabiegu nie miały zmienionego koloru, nie było też na nich żadnych bruzd. Tak naprawdę zabieg mogę w pełni polecić wszystkim – na pewno się nie zawiedziecie.

1. Paznokcie przed zabiegiem

 

Dalsza część na kolejnych podstronach >>>

Dodaj komentarz do galerii: Testowanie redakcji - manicure tytanowy!

Czytaj także

Inne artykuły
  • Triki z użyciem rozświetlacza, których jeszcze nie znasz! (Gwarantujemy)
  • Kwietniowe produkty od beGLOSSY: Idealne kosmetyki dla pasjonatek urody!